Revlon Nearly Naked - nowy ulubieniec wśród podkładów.

Witajcie!


Pamiętacie, jak przy okazji posta, gdzie opisywałam wrażenia z używania podkładu Bourjois 123 Perfect wspominałam, że wciąż szukam swojego ideału? Chyba właśnie go odnalazłam :) 
Przedstawiam Wam Revlon Nearly Naked. Dowiecie się o jego plusach (i minusie), oraz dlaczego od teraz jest to mój numer jeden wśród podkładów. Zapraszam! :)






Dotychczas marka Revlon kojarzyła mi się tylko z jednym podkładem - popularnym Color Stay. Kilka razy miałam przyjemność mieć makijaż robiony przy pomocy tego produktu, ale jakoś tak nigdy nie zdecydowałam się na jego zakup. Może kiedyś go wypróbuję.

Nearly Naked poznałam przy okazji promocji w Super Pharm. Zapłaciłam wtedy za niego ok 24zł. Niestety nie trafiłam z kolorem i wybrałam odrobinę za ciemny odcień 150 Nude. Podkład już wtedy, po pierwszym użyciu spodobał mi się na tyle, że postanowiłam dać mu szansę i dokupić jeszcze jeden, tym razem w odcieniu dopasowanym do mnie. Niestety promocja już się skończyła, a mi nie uśmiechało się wydawać na podkład ok 50zł.

Poszperałam w Internecie i tak z pomocą przyszła mi drogeria internetowa Cocolita, gdzie znalazłam podkład w cenie 19,90zł :) Cena w porównaniu z Rossmannem czy SP niziutka. Zwłaszcza, że zamówienie mogłam odebrać osobiście bez ponoszenia kosztów wysyłki.

Tak oto w moje łapki wpadł odcień 130 Shell, a 150 Nude czeka na lato, kiedy będę opalona :)





Podkład, podobnie jak Color Stay, zamknięto w szklanej buteleczce bez pompki, z białą, plastikową zakrętką. Pojemność 30ml.

Konsystencja jest płynna, przez brak pompki łatwo wylać sobie za dużo produktu. Trzeba uważać. Łatwo rozprowadza się na twarzy, stapia z cerą. Można powiedzieć, że "wchodzi" w nią. Jest bardzo lekki, nie robi nam maski i praktycznie nie czuć, że mamy go na sobie :)

Krycie nie jest idealne, można stopniować je warstwami ale ja wolę posłużyć się korektorem. Produkt bardzo ładnie wyrównuje koloryt cery. Nie ściera się i długo utrzymuje na twarzy, co dla mnie jest ogromnym plusem.

Z błyszczeniem było różnie. Na początku, kiedy używałam pod podkład nawilżającego kremu z Mixy, przez długi czas nie musiałam robić żadnych poprawek. Cera nie świeciła się, była ładnie zmatowiona. Od jakiegoś czasu używam kremu nawilżającego Iwostin Sensitia i niestety podkład odrobinę krócej wytrzymuje bez poprawiania. Mimo to jestem w stanie to przełknąć, bo i tak mat utrzymuje się przez długi czas na mojej twarzy. Może po zmianie kremu na inny ten czas jeszcze się wydłuży. Dodam, że puder, którego używam to Maybelline Affinitone. W planach mam kupienie pudru Revlona z tej samej serii. Myslę, że lepiej zgra się z podkładem.





Podsumowując:

Plusy:
  • podkład ładnie stapia się z kolorem skóry
  • trwałość
  • lekka, przyjemna konsystencja
  • nie zapycha
  • idealny na cieplejsze dni
  • ładne wykończenie
  • brak efektu maski
  • cena (kupując przez internet)
  • duży wybór kolorów
  • dostępność
  • wygląda naturalnie
  • łatwo się rozprowadza
Minusy:
  • brak pompki
Większej ilości minusów póki co nie dostrzegam ;)

Neutralne:
  • zapach - moim zdaniem pachnie margaryną :P Wiem, że dla niektórych osób zapach jest bardzo ważny i mógłby nie przypaść do gustu. Mi zupełnie nie przeszkadza, więc nie oceniam go ani na plus, ani na minus.
  • płynna konsystencja - łatwo wylać za dużo albo pobrudzić się. Wystarczy dojść do wprawy i jakoś opracować wygodne wydobycie produktu, więc tak jak w przypadku zapachu - nie oceniam ani na plus, ani na minus.


Jak widać, NN w moim odczuciu ma całą masę zalet i tym samym zostaje numerem jeden wśród podkładów ;)

Jak podoba Wam się Nearly Naked? Wolicie Color Stay? Jaki podkład jest Waszym numerem jeden? :)

Buziaki, Adi :*

14 komentarzy:

  1. Nearly Naked lubię :) Natomiast tego drugiego nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten drugi miałam m.in. na studniówce, wytrzymał całą noc ;)

      Usuń
  2. Dobrze wiedzieć, że się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. chciałabym go wypróbować, ajk bede miałą okazje to napewno sie skusze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dać mu szansę, szczególnie, że zbliża się lato a podkład jest bardzo lekki :)

      Usuń
  4. Taka cena?? Mam w zapasie już Bell. Jak będę o tym pamiętać to zamówię go z Cocolity. Dzięki za wiadomość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo myślałam, że to jakaś tymczasowa promocja, ale cena jest stała :D więc myślę, że warto kupić ;)

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze żadnego, ale na Color Stay chyba się nie zdecyduję, bo wiele dziewczyn wysusza (nawet wersja dla skóry suchej). Nearly Naked może kiedyś do mnie trafi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo nie wiedziałam, że wysusza. Dzięki za info ;)

      Usuń
  6. Chętnie spróbuje za lekką konsystencję, bo ColorStay jest strasznie cieżki i nie nadaje się na co dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie konsystencja akurat jest ważna, bo źle się wtedy aplikuje, za rzadka trzeb kilka warstw zbyt gęsta się roluję niestety :/

    http://jzabawa11.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga! Każdy ślad Twojej obecności tutaj bardzo mnie cieszy :) Wszystkie komentarze czytam i odpowiadam na nie z przyjemnością. Chętnie również odwiedzę Twojego bloga, zostaw tylko jakiś ślad po sobie ;)

Copyright © 2014 Kuferek z Pięknem , Blogger