GP - pierwsze wrażenie po użyciu olejku + co nowego u mnie.

Witajcie!


W dzisiejszym poście podzielę się z Wami pierwszym wrażeniem po użyciu olejku łopianowego do włosów Green Pharmacy, który wpadł w moje ręce przy okazji ostatnich zakupów. Na pierwszy ogień poszła wersja z olejem arganowym, odbudowująca. Będzie też troszkę o tym co u mnie ;)


Buteleczka z ciemnego plastiku, pojemność 100ml :)

Co mówi producent?
Nowatorska kompozycja oleju arganowego i naturalnego oleju z korzenia łopianu odbudowuje włosy, wzmacnia ich strukturę, odżywia cebulki, pobudza wzrost włosów, zmniejsza łojotok, działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo. Nawilża, przywraca blask, wygładza, ułatwia czesanie i stylizację, nadaje miękkość, elastyczność, wzmacnia, chroni, zapobiega puszeniu. Odżywia skórę głowy, łagodzi jej podrażnienia. Włosy stają się mocniejsze, lśniące, pełne życia.
Hohoho tyle dobroci w jednym produkcie za ok 6zł :D

Sposób użycia:
Ciepły olejek wmasować w skórę głowy u nasady włosów, pozostawić na 20-30 minut, następnie umyć włosy szamponem i nałożyć balsam, najlepiej z serii Green Pharmacy, dostosowany do typu włosów. Stosować zabieg 1-2 razy w tygodniu.
Ja zrobiłam to tak: buteleczkę podgrzałam w kąpieli wodnej. Na włosy nałożyłam 2 łyżki stołowe olejku, wmasowałam w skórę głowy (troszkę nieudolnie mi to wyszło, ale powiedzmy, że wmasowałam :p) a to co pozostało mi na dłoniach rozprowadziłam na całą długość włosów. Całość zawinęłam ręcznikiem i lekko podgrzałam suszarką. Po 40 minutach umyłam dwa razy szamponem i nałożyłam na chwilkę Kallosową maskę z jedwabiem. Zdecydowałam, że pozwolę im samodzielnie wyschnąć.

Skład:
Helianthus Annuus Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, SC-CO2 -extract Arctium Lappa, BHT 

Przed nałożeniem olejku moje włosy wyglądały tak:


Wyszły jakieś takie rudawe przez światło, w rzeczywistości są ciemniejsze tak jak na zdjęciach po :P

Po umyciu, wyschnięciu (na koniec lekko podsuszyłam suszarką) i uczesaniu prezentują się tak:







Moje wrażenia:

Już w czasie mycia zauważyłam, że włosy są jakieś takie... inne. Miałam wrażenie, że są grubsze a szampon, który zawsze trochę je plątał tym razem tego nie zrobił. O wiele łatwiej niż zwykle szło mi ich rozczesywanie. Mam wrażenie, że są bardziej miękkie w dotyku i odrobinę ładniej się błyszczą.

Następnym razem użyję wersji z czerwoną papryką i myślę, że tak po łącznie 4 zastosowaniach (jeszcze 1 z olejem arganowym i 2 z czerwoną papryką) dam znać czy efekty są lepsze.


A co u mnie? :)

Generalnie dziś jestem całkiem innym człowiekiem niż wczoraj. Pogoda odwróciła się o 180 stopni i sprawiła, że chodzę na wpółprzytomna, potwornie chce mi się spać. Nawet poranna kawa nie dała rady, będę musiała wypić więcej albo się przespać ;) Dobrze, że chociaż majówkę mogę zaliczyć do udanych.
W niedzielę pogoda spisała się genialnie. Dzień spędziłam spacerując po Sandomierzu. Niestety nie spotkaliśmy Ojca Mateusza :P







Miasto bardzo mi się spodobało :) Świetnie czułam się spacerując różnymi uliczkami i po rynku. Jestem pewna, że jeszcze nieraz tam wrócę.

W końcu znalazłam czas na odwiedzenie biblioteki. Wróciłam z trzema książkami - Najczarniejszy strach Harlana Cobena, Epidemia Robina Cooka oraz słynny Kod Leonarda da Vinci Dana Browna. O ile Anioły i demony przeczytałam już dawno, tak do kodu nie mogłam się zabrać :P W kolejce czeka jeszcze Miasteczko Salem Kinga. Musze jakoś znaleźć czas na to wszystko :) Pomyślałam, że pod koniec roku zrobię małe podsumowanie wszystkich przeczytanych książek :)

Planowane podsumowanie FitWyzwania postanowiłam odroczyć, a zarazem wyzwanie przedłużyć. Przyznam szczerze, że przez pierwszy tydzień miałam mało czasu ze względu na naukę i nie przykładałam się wystarczająco do ćwiczeń. Dziś też czeka mnie dzień w książkach :(

A co u Was? Jak spędziliście weekend? Macie może jakiś swój sposób na pyszną owsiankę? Miałam tyle podejść i kombinacji, że już sama nie wiem jak ją przyrządzić żeby dało się zjeść :P 

Buziaki, Adi :*

3 komentarze:

  1. U mnie ten olej się nie sprawdził :/ wywołał podrażenienie i wylądował w koszu na śmieci :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając opinie w internecie zauważyłam, że albo się go kocha albo nienawidzi. Póki co jestem zadowolona, nic mnie nie podrażniło :)

      Usuń
  2. Fajnie że Ci się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga! Każdy ślad Twojej obecności tutaj bardzo mnie cieszy :) Wszystkie komentarze czytam i odpowiadam na nie z przyjemnością. Chętnie również odwiedzę Twojego bloga, zostaw tylko jakiś ślad po sobie ;)

Copyright © 2014 Kuferek z Pięknem , Blogger