Alterra emulsja oczyszczająca z granatem

Witajcie!


Często mam tak, że zachwycona jedną, dwoma opiniami na temat jakiegoś kosmetyku stwierdzam, że muszę go mieć. Jeśli w dodatku jest on na promocji, to już w ogóle przepadam. W większości takich sytuacji produkt sprawdza się i jestem zadowolona. Niestety zdarza się również, że  trafiam na totalny bubel, a później nie mam co z nim zrobić i zalega na półce dopóki się nie zlituję i nie wymyślę dla niego innego zastosowania, oddam komuś lub po prostu wyrzucę. 
Emulsję oczyszczająca Granat BIO Alterry również kupiłam pod wpływem jednej opinii i w czasie promocji Rossmanna na kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Jak sprawdził się ten produkt? 





Emulsję koloru białego zamknięto w miękkiej tubce o pojemności 125 ml. Konsystencja jest kremowa, ale ani nie za rzadka, ani nie za gęsta - taka w sam raz. Dobrze rozprowadza się ją na twarzy. Za produkt trzeba zapłacić ok 10 zł. 




Co mówi producent?
Emulsja oczyszczająca do twarzy Alterra opracowana została specjalnie dla potrzeb skóry bardzo suchej. Łagodne substancje pochodzenia roślinnego szczególnie delikatnie oczyszczają skórę. Kombinacja składników, takich jak cenny olej z pestek granatu BIO i żel z aloesu BIO nawilża skórę już podczas jej oczyszczania. Testy dermatologiczne potwierdzają bardzo dobrą tolerancję emulsji oczyszczającej do twarzy Alterra Granat BIO przez skórę.



Obietnice wyglądają ciekawie. Zawartość oleju z pestek granatu, żelu z aloesu a także masła shea kusi tak, jak zapewnienie o oczyszczeniu i nawilżeniu skóry. Ile w tym prawdy?

Skład wygląda następująco:




W oczy rzucił mi się alkohol, którego zapach niestety wyczuwam bardzo dobrze. Drażni mnie to przeokropnie. Co prawda czuję tu również delikatną słodycz granatu, ale mimo wszystko alkohol przebija się na pierwszy plan.

Emulsję używam tak, jak opisano na opakowaniu. Nanoszę dosyć grubą warstwę na twarz, a następnie zmywam ciepłą wodą. Do oczyszczania nie mogę się przyczepić. Ładnie usuwa makijaż i tylko czasami muszę poprawiać mleczkiem do demakijażu lub płynem micelarnym. Zazwyczaj jednak wszystko jest zmyte i nawet jeśli przejeżdżam po twarzy płatkiem czymś nasączonym, to jest on czysty. Tak więc tutaj jestem bardzo zadowolona z działania produktu.

Niestety wadą jest delikatne pieczenie w niektórych miejscach tuż po nałożeniu produktu. Nie jest ono uciążliwe ani bolesne, ale mimo wszystko występuje. Niestety, co za tym idzie moja skóra nie staje się nawilżona, a wręcz przeciwnie. Alterra okropnie mi ją wysusza. Nie jestem jeszcze pewna, czy to tylko i wyłącznie jej zasługa czy może krem Nivea, który od jakiegoś czasu również testuję nie radzi sobie z nawilżeniem. Mimo wszystko produkt nie powinien wysuszać i za to ma u mnie ogromny minus. Moim zdaniem absolutnie nie nadaje się do skóry suchej, czy wrażliwej.

Emulsję zużyję do końca za względu na jej właściwości oczyszczające. Przyznam, że od kiedy ją mam to mój codzienny demakijaż trwa o wiele krócej. Nie będę jednak korzystać z tego produktu codziennie, jak do tej pory. Nie chcę narazić mojej cery na całkowite wysuszenie, a niestety już widzę na niej suche skórki :( Muszę sprawdzić działanie kremu Nivea żeby dowiedzieć się czy on również przyczynił się do wysuszenia. Jeśli tak, to dam jeszcze szansę Alterze ale tym razem w połączeniu z kremem Iwostin.




Jakie macie doświadczenia z tą emulsją? Ja niestety podejrzewam, że będzie to moje pierwsze i ostatnie opakowanie tego produktu.

Buziaki, Adi :*

4 komentarze:

  1. Używałam i jestem totalnie na tak :D
    http://typical-writers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie nie sprawdziła się, jedynie zapach mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie to powodowało pryszcze :/ Do tego zapach zaczął mnie irytować, to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga! Każdy ślad Twojej obecności tutaj bardzo mnie cieszy :) Wszystkie komentarze czytam i odpowiadam na nie z przyjemnością. Chętnie również odwiedzę Twojego bloga, zostaw tylko jakiś ślad po sobie ;)

Copyright © 2014 Kuferek z Pięknem , Blogger