Zawartość lutowego beGlossy, pierwsze wrażenia.


Od dawna obserwuje na innych blogach coraz nowsze wydania kosmetycznych boxów dostępnych na polskim rynku. Wybór jest spory, zapowiedzi kuszące, jednak zawartość raz jest świetna, innym razem nie powala. W końcu zdecydowałam się podjąć to ryzyko i zamówić swój pierwszy w życiu box. Padło na beGlossy, głównie ze względu na przepiękną szatę graficzną pudełka, ale nie tylko.


 W swoich podpowiedziach na Facebooku firma kusiła produktem Organique z masłem shea. Szybko wydedukowałam, że będzie to jakieś masełko do ciała. To przekonało mnie do zakupu pudełka.

Box miał być cudowny, niesamowity, wyjątkowy i przede wszystkim walentynkowy. Wysyłka jednak odbyła się... kilka dni po tym "święcie", co mocno zawiodło mnie już na starcie. Wyobrażałam sobie, że będzie to idealny prezent od siebie dla siebie :D No cóż... był mocno spóźniony.

Ekipa beGlossy, jak już wspomniałam postarała się o piękną oprawę graficzną pudełka. Jestem fanką różowego, więc ten kolor w połączeniu ze ślicznym obrazkiem skradł moje serduszko :D Całość wygląda na żywo jeszcze piękniej, mimo nieco zniszczonego wieczka. Wygląda to tak jakby ktoś przejechał nożyczkami czy innym ostrzem po brzegu pudełka. Pod względem estetyki, box niemal w pełni mnie zadowala.


A co z zawartością?



Przedstawia się ona tak:







♥ Organique, Balsam do ciała z masłem shea, Truskawka i guawa (pełny produkt)
♥ Clarena, BB Cream Alabaster (miniaturka 10 ml)
♥ Nicka K New York, Airbrush FX Blending Sponge
♥ Lambre, Balsam do rąk (pełny produkt)
♥ Syoss, Maseczka z kompleksem ceramidowym przeciw łamaniu się włosów (pełny produkt)


Moje pudełko jest w wersji B, która zawiera pełnowymiarowy balsam do rąk Lambre. Natomiast w wersji A w jego miejsce wchodzi olejek do kąpieli i pod prysznic Bioderma, w mniejszej tubce o pojemności 100 ml.




Moja opinia







Organique, Balsam do ciała z masłem shea, Truskawka i guawa

Podoba mi się opakowanie. Produkt jest mały i poręczny. Po odkręceniu słoiczka uderzył mnie przecudowny zapach - bardzo świeży i delikatnie truskawkowy. Od razu skojarzył mi się z ciepłym, słonecznym latem i koktajlami owocowymi... mniam :D Konsystencja jest baaardzo zbita i twarda. Jestem ciekawa działania zwłaszcza, że to moje pierwsze spotkanie z tą marką







Clarena, BB Cream Alabaster

Lekki krem korygujący w mocno żółtym odcieniu. Osobom z jaśniutką cerą niestety nie będzie pasował. Ja jeszcze nie sprawdzałam go na swojej twarzy ale myślę, że odcień raczej będzie w porządku. Jeśli nie to zostawię go sobie na cieplejsze dni kiedy moja skóra nabierze nieco opalenizny. Krem pięknie pachnie.







Nicka K New York, Airbrush FX Blending Sponge

Od jakiegoś czasu coraz bardziej kusi mnie metoda nakładania podkładu gąbeczką. Jak na zawołanie, owa gąbeczka pojawiła się w lutowym beGlossy :) Jestem z tego powodu bardzo zadowolona bo wiem, że na pewno z niej skorzystam. Gąbeczka jest bardzo miła w dotyku i mięciutka. Nie mogę się doczekać kiedy ją użyję :)








 Lambre, Balsam do rąk

Przyznam szczerze, że bardziej liczyłam na wersję pudełka z produktem Biodermy. Jednak z moim pechem było do przewidzenia, że tak się nie stanie :P Poczułam się troszkę zawiedziona kiedy zobaczyłam, że będę miała kolejny krem do rąk. Zapach produktu i to, że szybko się wchłania szybciutko odmieniły moje zdanie. Mała, poręczna tubka będzie idealna do torebki. Ostatecznie jestem zadowolona, przynajmniej nie jest to lakier w beznadziejnym kolorze albo Rexona :P







Syoss, Maseczka z kompleksem ceramidowym przeciw łamaniu się włosów

Nie będę kłamać. że lubię markę Syoss. Raczej staram się omijać ją szerokim łukiem w drogeriach, szczególnie farby do włosów. No cóż... maska do włosów, jak to maska - zawsze się przyda. Jak skończę zapasy to sprawdzę ile jest warta i czy faktycznie działa jak ją opisują. Jeśli tak jest to super, bo moje włosy lubią się łamać.



Tak prezentuje się zawartość lutowego beGlossy. 
Podsumowując, jestem bardzo zadowolona ze swojego pierwszego pudełka. Każdy produkt się przyda, wszystkie zużyję. Na pierwszy ogień pójdzie zdecydowanie gąbeczka. Reszta raczej musi cierpliwie poczekać w kolejce aż skończę zapasy. 
Czy kupię kolejne pudełko?
Póki co - wstrzymam się. Mam nieco spory zapas kosmetyków, nie potrzebuję nowych. Poza tym, chociaż moment odkrywania zawartości był dla mnie bardzo ekscytujący, tak po wszystkim zadałam sobie pytanie O co tyle szumu?.


Jak oceniacie lutowe beGlossy?


Buziaki, Andżelika :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga! Każdy ślad Twojej obecności tutaj bardzo mnie cieszy :) Wszystkie komentarze czytam i odpowiadam na nie z przyjemnością. Chętnie również odwiedzę Twojego bloga, zostaw tylko jakiś ślad po sobie ;)

Copyright © 2014 Kuferek z Pięknem , Blogger