Wosk Kringle Candle Blueberry Muffin

wosk cringle candle blueberry muffin

Macie czasami tak, że nie jesteście w stanie przejść obojętnie obok świeżutkich i pysznie wyglądających babeczek, które swoim zapachem i wyglądem sprawiają, że człowiekowi na samą myśl o nich cieknie ślinka? Ja mam tak za każdym razem ;) Nie mogłam zatem odpuścić sobie wosku marki Kringle Candle o zapachu muffinek z jagodami.


Od pewnego czasu czytam na różnych blogach mnóstwo recenzji świeczek i wosków Kringle Candle. Dopiero co zaczęłam swoją przygodę z zapachami Yankee Candle a już coś nowego zaczęło kusić mnie za każdym razem, kiedy przeglądałam asortyment sklepu Goodies.pl. W końcu podczas ostatnich zakupów do mojego koszyka wpadł wosk Blueberry Muffin. Kosztuje on 12 zł i możecie kupić go tutaj.


Pierwsza rzecz, za którą marka łapie ode mnie ogromnego plusa to opakowanie. Zamykany plastikowy pojemniczek, dodatkowo skonstruowany tak, że ułatwia nam podzielenie wosku na części. Przyznam, że bardzo brakuje mi takiego rozwiązania w przypadku YC. Folijki, w których są umieszczone łatwo zniszczyć, a i sam wosk mocno się kruszy i zostawia wszędzie okruszki. Tutaj natomiast dzielenie idzie sprawnie i bez bałaganu. Po wszystkim nie mam problemów z przechowywaniem wosku.



wosk kringle candle blueberry muffin



Blueberry Muffin przykuło moją uwagę między innymi za sprawą smakowicie wyglądającej grafiki na wieczku opakowania. Przenigdy nie przeszłabym obojętnie obok takich smakołyków ;) Ogromnie byłam ciekawa jaki zapach w rzeczywistości skrywa się w kawałku białego wosku. Tu wychodzi kolejna rzecz różniąca KC i YC. W przypadku Yankee, mamy do czynienia z cała paletą przeróżnych kolorów, tutaj kolor jest jeden - biel. Dla mnie jest to bez różnicy, liczy się sam zapach.


No właśnie, jak pachnie sam wosk? Po otwarciu pojemniczka i powąchaniu stwierdziłam, że bardzo specyficznie. Czułam coś w rodzaju lekko spalonego ciasta, gdzieniegdzie przebijała się delikatna słodycz owoców. Całość bardzo intensywna. Po odpaleniu zapach wosku "odwrócił się" choć nadal był bardzo intensywny. Tym razem czuć w nim głównie jagody i świeżo pieczone ciasto. Wchodząc do pokoju można by uznać, że trzymam tu świeżutkie jagodowe babeczki. Za pierwszym razem szybko zgasiłam świeczkę w kominku, gdyż zapach wosku zaczął mnie przytłaczać. Kolejne palenia sprawiły, że ten sam kawałeczek zmniejszył swoją intensywność i coraz bardziej przypominał aromat muffinek. Mimo to staram się nie przesadzać z długością palenia bo jest to dla mnie bardzo intensywny zapach.


Znacie Blueberry Muffin? Wolicie Kringle Candle czy Yankee Candle? :) A może macie swoich zapachowych ulubieńców, których moglibyście mi polecić? :)

Buziaki, Andżelika :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga! Każdy ślad Twojej obecności tutaj bardzo mnie cieszy :) Wszystkie komentarze czytam i odpowiadam na nie z przyjemnością. Chętnie również odwiedzę Twojego bloga, zostaw tylko jakiś ślad po sobie ;)

Copyright © 2014 Kuferek z Pięknem , Blogger