ShinyBox Beach please! - lipiec 2016




Dzisiaj dotarło do mnie moje pierwsze pudełeczko od ShinyBox. Do tej pory jedynie obserwowałam zawartość pudełek na innych blogach, a teraz przyszła kolej na prezentację u mnie :) Czy letnie wydanie Beach please! spełnia moje oczekiwania i jak ma się zawartość do obietnic Shiny?


Na swoim facebookowym profilu ShinyBox kusiło i to mocno. Dwa produkty marki Stenders, coś do pielęgnacji ciała, twarzy, włosów oraz coś do makijażu. Łącznie aż dziewięć produktów w tym pięć pełnowymiarowych. Jak tu nie ulec pokusie? :) Kiedy dostałam maila z urodzinową zniżką na boxa postanowiłam zaryzykować.

Box przyszedł zapakowany w pomarańczowe pudełko, które na pewno kiedyś wykorzystam. Szata graficzna jest piękna i w letnim klimacie co bardzo mi się podoba. Po zdjęciu wieczka uderzył mnie ładny, lekko różany zapach, który od razu skojarzył mi się z marką Stenders. Zawartość prezentuje się następująco:








Żeby nie było słodko to teraz ponarzekam sobie na wysyłkę :) ShinyBox wysyła swoje pudełka w czwartek i niestety nie wszyscy otrzymują swoje zamówienia w ten sam dzień. Po cichu liczyłam na to, że może jednak uda mi się otrzymać swoje pudełeczko już w piątek i tym samym wykorzystać jego zawartość na weekendowym wyjeździe. Niestety nie było mi to dane. Uważam, że ekipa Shiny powinna coś z tym zrobić albo chociaż ustalić wysyłkę na środy, bo czekanie na boxa cały weekend podczas gdy część osób może się nim cieszyć już w piątek jest słabe. Za to leci ode mnie ogromny minus. 
Przejdę teraz do zawartości.






Dwa obiecane produkty od Stenders to naturalna morska gąbka oraz sprawca pięknego zapachu, czyli różana musująca kula do kąpieli. Taka gąbeczka to dla mnie nowość i chętnie ją wypróbuję. Na ulotce nie ma napisu, że jest to produkt pełnowymiarowy więc podejrzewam, że to jakaś mniejsza wersja. Cena z ulotki to 29 zł za sztukę. Moja ocena to 4/5

Kulę również zużyję z przyjemnością. Jest duża i ma ładny zapach. W dodatku wg ulotki jest to produkt przygotowany i pakowany ręcznie specjalnie dla Klientek ShinyBox. Cena to 15 zł za 130 g. Moja ocena to 5/5.

W woreczku z kulą i gąbką znalazłam również próbkę nawilżającego żelu do twarzy oraz kupon zniżkowy.






Kolejno w pudełku mamy antyperspirant w kulce Active Shield Rexony, mydło Dove oraz miniaturę szamponu Gliss Kur Ultimate Color.

Antyperspirant to moim zdaniem taki zapychacz pudełek. Wiadomo, że każdy używa i wykorzysta taki produkt więc wrzućmy dla świętego spokoju, byle było. Nie powiem żebym skakała z radości ale płakać też nie będę. Miałam już wersję tego produktu w sprayu i byłam bardzo zadowolona z działania więc tę kulkę pewnie wykorzystam. Jest to produkt pełnowymiarowy a jego cena to 12 zł za 50 ml. Moja ocena to 3/5.

ShinyBox mydłem Dove rozwalił mnie na łopatki. Serio jest to produkt, który zasługuje aby znaleźć się w takim boxie? Nie sądzę. Cena to 3,98 zł, produkt pełnowymiarowy. Ode mnie dostaje 1/5 tylko dlatego, że je wykorzystam.

Nie przepadam jakoś szczególnie za szamponami Gliss Kur więc możecie sobie wyobrazić, że nie skaczę z radości na widok tej miniaturki. Produkt ratuje to, że akurat tę wersję moje włosy jako tako tolerują oraz to, że mały format przyda mi się w czasie letnich wyjazdów. Cena to 15 zł za 400 ml, miniaturka to 50 ml. Moja ocena to 3/5.








Kolejnymi produktami są krem do stóp z Farmony, tusz do rzęs z Pierre Rene oraz pomadka Delia.

Pomadka Satine Lips to produkt pełnowymiarowy kosztujący 11,60 zł za sztukę. Mi trafił się odcień nr 06 czyli całkiem ładny nudziak w kolorze ciut ciemniejszym od moich ust. Produkt ślicznie pachnie i przyjemnie się nakłada. Pomadka jest lekko satynowa ale nie ma dużych i irytujących drobinek. Usta wyglądają na nawilżone. Moja ocena to 5/5.

W moim zestawie znalazł się jeden z dwóch tuszy Pierre Rene - Lash Precision. Jest to produkt pełnowymiarowy i kosztuje 21 zł. Jestem zadowolona chociaż tusz będzie musiał poczekać na swoją kolej bo w tej chwili używam innego. Będzie to również mój debiut z marką Pierre Rene ;) Moja ocena to 4/5.

W moim wariancie pudełka produktem Farmony jest krem do stóp o pojemności 30 ml i cenie 4 zł. Można było trafić na krem do rąk Tutti Frutti lub na serum wzmacniające do włosów Radical. Przyznam szczerze, że chyba bardziej ucieszyłoby mnie to serum bo krem do stóp kupiłam kilka dni temu, a w dodatku na swoje zużycie oprócz tego czeka jeszcze jeden. Tubka Farmony poczeka dłuższy czas bo w tej chwili jest mi zbędna. Stąd moja ocena to 2/5.

Oprócz kostki mydła, najbardziej rozczarowała mnie naturalna henna Swati. Myślę, że farba do włosów to totalnie słaby pomysł, zwłaszcza w kolorze czarnym... Jest mi kompletnie zbędna ponieważ od roku farbuję włosy na blond i ani myślę powracać do czerni. Henna powędruje więc do siostry, która i tak nie bardzo chce ją wziąć. Jest to mała saszetka 10 g, za produkt 150 g zapłacimy 31 zł. Ja oceniam na 0/5.







Podsumowując, pudełko otrzymało ode mnie ocenę 27/45 czyli całkiem przeciętnie. ShinyBox jak zwykle wiele obiecuje a wychodzi średnio. Cieszę się, że zapłaciłam mniej za pudełko bo moim zdaniem nie jest warte swojej pełnej ceny. Kosmetyki przeciętne i dostępne wszędzie nie wywołały u mnie efektu wow. Jedynie Stenders jakoś ratuje to pudełko. Chociaż pewnie zużyję te produkty to jednak od boxów oczekuje się czegoś więcej niż takich zwyklaków.

A Wam jak podoba się najnowsze pudełko ShinyBox? Dajcie znać co o nim myślicie:)

Buziaki, Andżelika :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga! Każdy ślad Twojej obecności tutaj bardzo mnie cieszy :) Wszystkie komentarze czytam i odpowiadam na nie z przyjemnością. Chętnie również odwiedzę Twojego bloga, zostaw tylko jakiś ślad po sobie ;)

Copyright © 2014 Kuferek z Pięknem , Blogger