Paleta NYX butt "naked" turn the other cheek - swatche i moja opinia


Zawsze chciałam mieć takie makijażowe "coś" zawierające wszystkie potrzebne produkty w jednym miejscu. Kiedy odkryłam serię palet NYX butt "naked" wiedziałam, że prędzej czy później któraś z nich trafi w moje ręce. Co zawiera to urocze czarne opakowanie? :)


O serii dowiedziałam się ze snapchata Red Lipstick Monster. Używała wtedy wersji underneath it all, której od razu zapragnęłam ;) Niestety wtedy w Polsce nie było jeszcze sklepu online NYX, a kiedy się pojawił, paletka ta nie była dostępna. W ofercie sklepu można za to znaleźć dwie - butt naked eyes makeup palette oraz moją turn the other cheek. Każda z nich kosztuje 99 zł.

Produkt otrzymujemy w czarnym kartoniku. Z przodu mamy nazwę palety i opis co znajduje się w środku. Z tyłu opakowania pokazano kolory cieni, różów i rozświetlaczy, a także składy poszczególnych produktów. Czas na zużycie to 18 miesięcy od otwarcia.







Paletka jak każda z tej serii to 3 w 1. Mamy tutaj zestaw 15 cieni, 4 róży i 3 rozświetlaczy. W zestawie mamy duże lusterko i dwa aplikatory, których nie używam. Opakowanie jest ciężkie, zrobione z bardzo solidnego czarnego plastiku, który się błyszczy i niestety mocno rysuje. Paletkę trzeba mocno pociągnąć do góry żeby ją otworzyć. Tak samo jest z szufladką, w której znajdują się róże i rozświetlacze. Trzeba ją mocno wypchnąć na zewnątrz żeby się wysunęła. Dzięki temu mamy pewność, że nic nam się nie otworzy i nie uszkodzi np. w podróży.






Cienie






Jak już pisałam, cieni w palecie jest 15 i mają różne wykończenia. Łącznie znalazło się tutaj 7 matów, 2 satyny i 6 cieni bardziej brokatowych. Pigmentacja jest bardzo fajna ale niestety nie tak samo dobra w każdym przypadku. Czarny cień to dla mnie petarda, co możecie zobaczyć na swatchach poniżej :) Wszystkie nałożyłam na bazę 8w1 All Day Ideal Stay 24h Eveline. Trzy jasne cienie bardzo kuleją i odstają od pozostałych. Jest to matowa wanilia z pierwszego rzędu, matowy biały i ostatni jasny brokat w trzecim rzędzie. Niestety cienie nie mają swoich nazw więc przy opisywaniu muszę posługiwać się rzędami :P

Wszystkie cienie bardzo przyjemnie się nakłada i rozciera. Ich konsystencję porównałabym do paletki MUR Iconic Pro 1 jednak jeśli chodzi o jakość i łatwość w obsłudze to są sporo lepsze. Niestety o ile maty delikatnie się osypują, tak w przypadku brokatowych cieni trzeba się przygotować na czyszczenie reszty twarzy z drobinek. Mocno odczułam to podczas robienia makijażu sylwestrowego. Szczególny problem jest z odcieniem grafitowym z pierwszego rzędu (to ten drugi od prawej, ma drobinki w dużo mniejszej ilości niż pozostałe brokaty), złotem i brązem w drugim rzędzie oraz z tym jasnym, słabo napigmentowanym z ostatniego rzędu. Natomiast satynowe raczej nie sprawiają problemów.

Cieni używam na wyżej wspomnianej bazie. Mam powiekę, na której bez bazy wszystko szybko się roluje i wygląda nieestetycznie. Te cienie ładnie wytrzymują przez wiele godzin w nienaruszonym stanie. Oczywiście na bazie, bo bez niej po 3h byłoby co poprawiać :P





Róże i rozświetlacze







Mamy tutaj dwa bardzo, bardzo intensywnie różowe kolorki. Pierwsze skojarzenie? Róże dla prawdziwej Barbie ;) Kolejne dwa to mocno brokatowe brzoskwinia i intensywny róż. Szczerze mówiąc, oglądając zdjęcia na stronie NYX wyobrażałam sobie, że będą o wiele delikatniejsze. Są one tak mocno napigmentowane, że boję się ich używać. Serio. Wystarczy delikatne muśniecie pędzlem, bo większa ilość zrobiłaby nam krzywdę. Brokatowych póki co nie używam bo okropnie rozsypują drobinki po całej twarzy a ja nie lubię takiego efektu. Jednak spróbuję się zaprzyjaźnić z brzoskwiniowym odcieniem w lecie. Myślę, że będzie fajnie pasować do opalenizny. Róże trzymają się na twarzy bez większych problemów. Swatche poniżej zrobiłam na tej samej bazie co cienie.

Bardzo zależało mi na rozświetlaczach w tej palecie, więc kiedy je wypróbowałam byłam nieco rozczarowana. Mamy tutaj trzy kolory - ciepły wpadający w brzoskwinię, delikatnie wpadający w pudrowy róż i jasny żółtawy ze złotymi drobinkami. Dlaczego się rozczarowałam? Ponieważ tylko pierwszy z nich ewentualnie do czegoś się nadaje. Dwa pozostałe sypią brokatem po całej twarzy co jest bardzo widoczne przez spore drobinki. Poza tym, po kilku godzinach od nałożenia mam wrażenie, że na twarzy zostaje tylko i wyłącznie sam brokat. Nie ma tego fajnego "błysku" i tafli jaką dają rozświetlacze.   






Co podoba mi się w palecie butt "naked" turn the other cheek od NYX?
Maty w odcieniach brązu, którymi można stworzyć makijaż na dzień i na wieczór.
Kolory cieni brokatowych, które świetnie łączą się z matami przez co paleta jest bardzo fajnie skomponowana.
Jakość i trwałość, oraz łatwość nakładania.
Duże poręczne lusterko i solidnie wykonane opakowanie.
Cena - myślę, że za taką ilość produktów jest całkiem ok.

Co nie podoba mi się w tej palecie?
Wszystko co brokatowe mocno się osypuje.
Chociaż jest to 3w1 i zakładałam, że zabierając tę paletę gdziekolwiek ze sobą nie będę musiała pakować dodatkowo różu i rozświetlacza, to tak niestety nie jest.
Kolory róży nie do końca mi odpowiadają, są zbyt intensywne.
Brakuje mi tu nazw cieni. Zawsze to tak "inaczej" kiedy wiem, że coś ma jakąś swoją nazwę :P

Jak widać, paletka ma swoje wady i zalety ale mimo wszystko cieszę się, że ją posiadam. W tej chwili używam głównie jej bo cienie pasują mi na co dzień.

Co myślicie o palecie butt "naked" turn the other cheek? Podobają wam się takie róże w stylu Barbie lub brokatowe rozświetlacze? :)


Buziaki, Andżelika :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga! Każdy ślad Twojej obecności tutaj bardzo mnie cieszy :) Wszystkie komentarze czytam i odpowiadam na nie z przyjemnością. Chętnie również odwiedzę Twojego bloga, zostaw tylko jakiś ślad po sobie ;)

Copyright © 2014 Kuferek z Pięknem , Blogger