Witaminowe ultra-nawilżenie od Lirene, czyli krem-koncentrat do rąk i paznokci


Zimą moje dłonie wymagają specjalnego traktowania. Niskie temperatury na zewnątrz fatalnie wpływają na moją skórę, która i bez tego jest już sucha. Wystarczy, że chociaż na kilka minut wyjdę z domu bez rękawiczek, a szybko zaczynam odczuwać pogorszenie jej stanu. 


Tej zimy nie rozstawałam się z kremem do rąk Lirene. Jest to krem-koncentrat do skóry suchej zamknięty w tubce o pojemności 75 ml. Produkt nie jest drogi. W Rossmannie zapłaciłam za niego ok 6 zł. 

Tubka kremu zamyka się "na klik". Zatrzask trzyma mocno i mamy pewność, że nie otworzy nam się w torebce i niczego nie pobrudzi. Konsystencja jest bardzo lekka, delikatnie wodnista przez co łatwo się rozprowadza i szybko wchłania w skórę. Wystarczy odrobina kremu aby pokryć obie dłonie przez co produkt jest wydajny. 

Krem-koncentrat ma za zadanie intensywnie odżywić skórę dłoni dzięki zestawowi witamin A, E, K, PP oraz kwasom tłuszczowym z oleju awokado. Dodatkowo, aloes ma wspomóc procesy regeneracyjne oraz skutecznie nawilżać. Już pierwsze użycie kremu ma zlikwidować uczucie ściągnięcia i suchości.






Po pierwszej aplikacji, oprócz szybkiego wchłaniania, zauważyłam natychmiastowe wygładzenie powierzchni skóry. Dłonie stały się przyjemne w dotyku a uczucie szorstkości i szczypanie zniknęło. Poczułam ulgę i przyjemne ukojenie. Efekt ten utrzymywał się bardzo długo, nawet po umyciu rąk, z czego jestem zadowolona. Podoba mi się również to, że produkt Lirene nie zostawia warstwy tłustego filmu, a dłonie po nim nie kleją się o ile nie przesadzimy z jego ilością. 

Zapach kremu jest delikatny, prawie niewyczuwalny. Szybko się ulatnia i myślę, że większość osób powinna być z tego zadowolona. Mi takie rozwiązanie przypadło do gustu zwłaszcza, że często w trakcie zajęć na uczelni chcę dyskretnie posmarować dłonie bez rozpuszczania intensywnych zapachów na całe otoczenie :)     

Przy regularnym stosowaniu krem utrzymuje wysoki poziom nawilżenia. Nie jest ono tylko powierzchowne jak w przypadku niektórych produktów, a czuć je głęboko w skórze. Przestała ona w końcu pękać i piec co niestety zwykle zdarzało mi się zimą. 






Krem-koncentrat Lirene ani mnie nie uczulił ani nie podrażnił mojej skóry. Spisał się u mnie na piątkę z plusem i za rok zimową porą pewnie znów po niego sięgnę. Warto dać mu szansę i wypróbować jego działanie zwłaszcza, że jest bardzo wydajny i kosztuje niewiele.


Znacie ten produkt? Jakich kremów do rąk używacie zimą?

Buziaki, Andżelika :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga! Każdy ślad Twojej obecności tutaj bardzo mnie cieszy :) Wszystkie komentarze czytam i odpowiadam na nie z przyjemnością. Chętnie również odwiedzę Twojego bloga, zostaw tylko jakiś ślad po sobie ;)

Copyright © 2014 Kuferek z Pięknem , Blogger